„Przypominam sobie doradcę finansowego. Sięgam do kieszeni po wizytówkę. Nazwisko nic mi nie mówi, ale miejscowość leży niedaleko, około trzydziestu kilometrów. Kaśka akurat poszła po zakupy. Wsiadam więc do świeżo wyremontowanego garbusa i ruszam.
Dom stoi opodal drogi, na polanie między dwiema wsiami, ogrodzony wysoką siatką. Tylko bramę ma drewnianą, pokrytą ochrą i lakierem i otwartą na oścież. Było tu kiedyś gospodarstwo, pozostały tylko dom i jeden budynek gospodarczy, wyremontowane prowizorycznie. Nad głównym wejściem wisi szyld Dyskoteka 22 03. Piwo i golonka. Na ganku w wiklinowym fotelu siedzi jegomość. Na głowie jutowy kaszkiet, jedwabna koszula jasny fiolet. Obserwuje mnie spod oka. Kiwam tylko głową i siadam obok, na plastikowym krześle.
Gorąco mówię.
Ano, piekło odpowiada, nie poruszając się. Lepsze to niż Arktyka.
Chyba dobrze trafiłem. 1 pokazuję mu wizytówkę.
Lepiej nie mogłeś mruczy. Co ci potrzeba rzuca. Zresztą, wiem.
Wstaje z niechęcią, schodzi z ganku i znika za domem. Wraca z czarnym plastikowym workiem. Kładzie go obok moich nóg.
Wszystko w częściach, jak nie umiesz złożyć, jest instrukcja. Zapalające naboje mają czerwone czubki. Teraz podpisz umowę, którą ustnie zawarłeś z szefem.“(10)


fotografia ślubna |regały magazynowe |Autostop